2-0 z San Marino. Blamażu nie było
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

2-0 z San Marino. Blamażu nie było

…choć nim pachniało. Kiedy amatorzy z San Marino strzelali karnego przemknęła mi przez głowę myśl, że to już koniec. Że nigdy już nie obejrzę żadnego meczu reprezentacji, albowiem sprowadza ona na mnie taki wstyd, poniżenie, upodlenie i cierpienie, że najzwyczajniej mam dosyć. Ale dzięki Fabiańskiemu będę dalej śledził losy naszej kadry, której jednak los w tych eliminacjach będzie bardzo, ale to bardzo ciężki.

Blamażu jednak nie było, bo sądzę że obecnie między San Marino i Polską jest mniej więcej taka różnicą jak miedzy Polską, a powiedzmy Hiszpanią, Brazylią, Argentyną, Portugalią czy powiedzmy Holandią. Więc gdyby odwrócić role i gdyby do nas przyjechała jakaś drużyna z czołówki i gdybyśmy my grali jak San Marino a ta Brazylia jak Polska z dzisiejszego meczu, i w dodatku wynik byłby 2-0 w plecy, to pewnie mielibyśmy poczucie, że cóż… walczyliśmy, mieliśmy okazje, ale na tym polega wielkość Brazylii, że nas po spokojnie, mimo wszystko wypunktowała 2-0 i pojechała sobie do domu. Tak mniej więcej mogą teraz myśleć nasi dzisiejsi rywale. Niespodzianki więc nie było i blamażu też nie.

Z amatorami zagraliśmy jednak fatalnie i każdy to wiedział. Z taką grą nie mamy czego szukać w meczach z Czechami i Słowacją – a są to mecze o być albo nie być na Mundialu i powiedzmy to sobie jasno – o być albo nie być Beenhakkera. I mimo, że zawodzi mnie coraz bardziej nie tylko jako trener, ale także jako człowiek (o czym wiele razy pisałem), to życzę mu jak najlepiej. Niech Czechy będą nową Portugalią a Słowacja… powiedzmy nową Belgią.

Konkrety? Zapomnijmy o 4 sprawach: Wojkowiaku, Kowalczyku, Rogerze oraz systemie z jednym napastnikiem.

Starsze artykuły:

Author:

Related Post

top