Horror w Finlandii zakończony remisem
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Horror w Finlandii zakończony remisem

Przyznam szczerze, że co mało podczas tego meczu nie zszedłem na serce. Raz po tej akcji Eremnki (czy jak się go tam pisze), dwa po tym jak poszło pod koniec meczu dośrodkowanie i kilku Finów znalazło się przed Borucem, który wybronił ich strzał głową, trzy po tym strzale wzdłuż linii, który także wybronił nasz bramkarz. Gdyby cokolwiek z tego weszło, to nasza walka o Euro bardzo by się skomplikowała. A tak nie jest źle, zwłaszcza w aspekcie tego, że Portugalia zremisowała z Serbami. Choć w zasadzie nie wiem, czy to dobrze, bo w grze o Euro cały czas pozostają cztery drużyny.

Sam mecz zagraliśmy za to fatalnie, choć gdyby szczęście dopisało nam tak jak w Lizbonie to moglibyśmy go wygrać, a kolejnym bohaterem narodowym został by Saganowski. Niestety, nie dopisało, choć, może należy się cieszyć, że nie mieliśmy też pecha. Równie dobrze mogliśmy przegrać, zwłaszcza, że to jednak Finowie stworzyli więcej zamieszania pod naszą bramką.

Rację miał moim zdaniem Mielcarski, który powiedział, że tak ustawioną obronę Finów, można wymanewrować, tylko indywidualnie, przez minięcie pierwszego zawodnika. Wtedy w szeregach rywali tworzyła się luka, gubili się co mogło stworzyć nam okazję. Niestety, wczoraj jedynym zawodnikiem, który mijał Finów w indywidualnych pojedynkach był Błaszczykowski. To jednak za mało, żeby wygrać mecz. Zwłaszcza, że zawiodła skuteczność. Najpierw Rasiak nie wykorzystał podania od Kuby, a potem Smolarek pogubił się kiedy zagrywał mu najpierw Błaszczykowski, a potem Rasiak. No i na koniec strzał w słupek Sagana. Więcej okazji nie było, choć z drugiej strony cztery jednak mieliśmy. Ze skutecznością z Portugalii zamienilibyśmy to na 5 bramek.

Gdyby przed meczami ktoś mnie spytał czy wziąłbym w ciemno 2 punkty z Portugalią i Finlandią to bym nie wziął. Stawiałem na 3. Porażkę w Lizbonie i zwycięstwo w Skandynawii. A jednak szanse na awans po tych dwóch spotkaniach lekko wzrosły. Najbardziej martwi mnie styl w jakim grała nasza reprezentacja, szczególnie ten we wczorajszym meczu. Czy to starczy do zwycięstw nad Kazachami i Belgami? A te mecze już naprawdę trzeba wygrać, żeby myśleć do awansie.

Oczywiście teoretycznie, bo Portugalia nie koniecznie musi przywieźć z Zakaukazia komplet punktów (ciekawe komu wtedy przylutuje Scolari? ) a i Serbia i Finowie też mogą się potknąć. A na koniec możmy pokonać Serbów w ich stolicy. Ale na litość boską, wykorzystajmy naszą szansę. Gramy w Polsce z Kazachami i Belgami. Nie są to co prawda frajerzy, bo w tej grupie takich nie ma, ale jeśli nie będziemy potrafili z nimi wygrać u siebie to raz, że nie będziemy zasługiwać, żeby jechać na Euro, a dwa, że nie będziemy mieli po co, bo tam będą silniejsze drużyny niż Belgia czy Kazachstan.

Na marginesie… poruszyła mnie wczorajsza wiadomość o śmierci trenera Armenii. Facet naprawdę zrobił tam dobrą robotę, mimo, że praktycznie umierał. Szacunek.

Starsze artykuły:

Author:

Related Post

top