Trochę o baskecie
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Trochę o baskecie

Koszykówka to moja druga, ukochana descyplina sportu. Nawet ją kiedyś trenowałem, z miernymi co prawda rezultatami, ale za to potem czasem udało mi się zabłysnąć na osiedlowych boiskach, czy szkolnych parkietach, wśród kolegów.

Co do oglądania koszykówki to kiedyś pasjami oglądaliśmy z kumplami NBA, kiedy był na nie boom w Polsce. Pamiętam finały między Chicago a Sonics, oglądane z wypiekami na twarzy o 3 czy 4 rano, kiedy następnego z samego rana trzeba było dymać na uczelnię. Pamiętam finały ME z 1997r. kiedy Polacy zaprezentowali się z bardzo dobrej strony.

Na kolejne finały trzeba było czekać 10 lat. Przegraliśmy z Francją, Słowenią i Włochami, a więc wracamy do domu. I znów mam rozczepienie jaźni.

Z jednej strony brawa dla Polaków, którzy od roku, półtora robią pod wodzą Urlepa wyraźny postęp. Brawo za walkę, naprawdę piękną i „do ostatniej kropli krwi”, walkę z gwiazdami Euroligi i NBA, z którymi zmierzyliśmy się podczas tego turnieju. Brawa dla całego zespołu, który pokazał wielki charakter i naprawdę wielkie zaangażowanie. Rzadko się zdarza, żeby drużyna przegrała 3 mecze na turnieju rangi ME i została oceniona pozytywnie, a tym razem tak jest.

Jednak z drugiej strony byliśmy po prostu gorsi od wszystkich rywali. W ciągu, ostatnich kilkunastu miesięcy Polska koszykówka zrobiła wyraźny krok do przodu, jednak w porównaniu do tego co było dekadę temu to jesteśmy w lesie. Niestety, podobnie jak w przypadku piłki nożnej, tak i w przypadku basketu Europa nam ucieka. Jest to dla mnie niezrozumiałe i smutne. Nie wszystko można zrzucać na pieniądze, bo po pierwsze wyższy poziom sportowy prezentują biedniejsze od nas kraje, a po drugie powodzi nam się coraz lepiej.

Ale wracając jeszcze do pozytywów… Chciałbym wyrazić wielkie uznanie dla Adama Wójcika i Andrzeja Pluty. To przecież już (nie oszukujmy się) dziadki, których pamiętam z 1997 r. A jednak w ich grze cały czas widać ogromne poświęcenie i zaangażowanie w każdą akcję. Marzy mi się, żeby obaj wytrwali jeszcze dwa lata, i doczekali do ME, które będą organizowane w Polsce. Ogromny szacunek.

Tyle o koszykówce. A co z Portugalią? Typowe przedmeczowe wywiady w gazetach, które fajnie przeczytać, kiedy człowiek czeka na mecz. Boruc powiedział, że może wygramy, strzelimy szybko 3 bramki i nie będzie miał co robić, Żewłakow zaś powiedział, że jak nie będzie mu wychodziło kierowanie obroną to poprosi o pomoc Boruca, a jego strach się bać. Bąk pojechał do domu, ale osobiście nie uważam, żeby to było duże osłabienie.

Nic to. Ja się nie napalam. Żeby jakoś połączyć ten wątek koszykarski z piłkarskim napiszę realistycznie, że z Portugalią w Lizbonie mamy szanse takie jak w meczu z Francją, naszpikowaną gwiazdami NBA, który przegraliśmy po zaciętej walce 3 dni temu. Niestety. Na szczęście w piłce nożnej można też zremisować, co wydaje się wynikiem- marzeniem. Zwycięstwo byłoby cudem.

Starsze artykuły:

Author:

Related Post

top